Moje 25 lat w Tour de Pologne – 2002

Kategoria 2.2 – to był nasz wielki powód do dumy. Kongres Rady Kolarstwa Zawodowego w październiku 2001 po raz kolejny docenił Tour de Pologne. Awans został dostrzeżony w mediach, a zaproszenie na wyścig przyjął z radością dyrektor Tour de France Jean-Marie Leblanc. Śmiało można napisać, że ten rok 2002 był właśnie takim francuskim rokiem w Tour de Pologne. Na starcie stanął mistrz świata 1997 Laurent Brochard i absolutny król gór, Richard Virenque, w tamtym momencie pięciokrotny zdobywca koszulki w grochy. Pamiętam, że był postacią tak wielką, że nawet niektórzy polscy kolarze brali od niego autografy. 

Ale na starcie nie chcieli się absolutnie oglądać na mistrzów. Tempo było od początku niesamowite. Pierwszy dzień i 178 kilometrów pokonane w 4 godziny i 2 minuty. Drugi etap – 250 kilometrów w 5 godzin i 15 minut. Łatwo policzyć, że średnia kosmiczna. Po raz pierwszy przeżyłem sytuację, w której przychodzi telewizja i mówi… musimy coś zrobić, bo za szybko jadą. Zazwyczaj bywało odwrotnie. 

Tempo było zawrotne, bo polskie ekipy chciały zamęczyć gwiazdy przed górami. CCC marzyło o trzecim zwycięstwie z rzędu. Ale przyszła jazda po Orlinku i wielką klasę pokazał Brochard. To był wysoki kolarz, ale w górach radził sobie kapitalnie. Siódmy etap wygrał z prawie minutową przewagą nad rywalami. I losy wyścigu były jasne.
Warto dodać, że w 2002 roku zadebiutował w Tour de Pologne młody, zdolny, 22-letni… Przemysław Niemiec. Minęło 16 lat, a on wciąż z radością pojawia się w naszym peletonie.